O TYM JAK NIE PROWADZIĆ BADAŃ ANKIETOWYCH W SĄDACH

Dosyć niedawno do większości polskich sądów trafiła prośba o wypełnienie ankiety przygotowanej przez NSZZ Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP z siedzibą w Poznaniu. Ankieta zawierała następujących sześć pytań:

[1] Czy praca w Sądzie jest dla Pani/Pana satysfakcjonująca finansowo?
[2] Czy nałożone na Panią/Pana obowiązki jesteś w stanie wykonać podczas 8–godzinnego dnia pracy?
[3] Czy uważa Pani/Pan, że zakres pracy do wykonania za zbyt obciążający?
[4] Czy czuje Pani/Pan się dostatecznie motywowany do pracy w Sądzie?
[5] Czy odczuwa Pani/Pan skutki zdrowotne nadmiernego obciążenia pracą w Sądzie?
[6] Czy Pani/Pan zdaniem zwiększenie ilości etatów urzędniczych poprawi sytuację pracowników w Sądach?

Organizator akcji tak zachęcał pracowników sądów do odpowiedzi na pytania:

W związku z nasilającymi się sygnałami od pracowników Sądów o nakładaniu na nich coraz większej ilości zadań Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP z siedzibą w Poznaniu zwraca się z prośbą o rozesłanie ankiet wśród pracowników podległych Sądów należących do Państwa Apelacji. Ankieta jest jednym z instrumentów zobrazowania sytuacji kadrowej w przełożeniu na zadania w Sądach. Zwrot wypełnionych ankiet proszę o przekazanie Przewodniczącym poszczególnych oddziałów [pisownia oryginalna].

Możliwe, że mam pewne zdolności parapsychologiczne, gdyż czytając pytania, z niesamowitą trafnością przewidziałem jej wyniki. Wniosek ten opieram jedynie na danych z apelacji krakowskiej (które później zostały mi udostępnione), ale mimo to i tak nie mogę wyjść ze zdumienia i najbardziej żałuję, że mój dar niestety nie sprawdza się w Lotto. Nie wiem jeszcze, jak wyglądają wyniki w skali ogólnopolskiej, ale nie przewiduję ich drastycznej różnorodności. O bliższe informacje na temat ankiety Redakcja naszego miesięcznika zwróciła się do organizacji inicjującej akcję (przepraszam, ale słowo „badanie” nie przechodzi mi przez usta). Pytaliśmy o to, czy ankieta jest elementem jakiegoś szerszego projektu badawczego, kto jest opiekunem naukowym tego badania, jakie postawiono problemy badawcze. Zainteresowało nas także, jaką przyjęto metodologię badania i w jaki sposób zostaną wykorzystane wyniki badań. Do momentu zamknięcia numeru Redakcja nie uzyskała odpowiedzi pomimo skierowania monitu.

Tymczasem już pobieżna analiza ankiety prowadzi do postawienia pytania, czy czasem autor nie zechciał zbadać czegoś, co jest oczywiste (tzw. zarzut trywialności badania). Samo szukanie argumentów na pytania oczywiste może być uzasadnione. Wszak sam Darwin już tak robił. Samuel Stouffer – jeden z największych badaczy społecznych – przeprowadził w czasie II wojny światowej badanie Armii Stanów Zjednoczonych. Znaczna część badania dotyczyła nastrojów wśród żołnierzy. „Czy możliwość awansu wpływa na żołnierskiego ducha?” Jak myślicie – czy odpowiedzi na tak postawione pytanie badawcze mogły zaskoczyć badaczy? Raczej nie. Jednak akurat to badanie przyczyniło się do wyłonienia socjologicznej teorii grup odniesienia, sformułowanej przez R. Mertona – mniejsza o to, o co w niej chodzi. Ważne jest to, że w tym przypadku badania prowadzili wybitni badacze.

Tutaj zaś, jak się wydaje, mamy do czynienia z mnóstwem błędów metodologicznych. By dobrać właściwą próbę do badania, musimy prawidłowo zdefiniować problem badawczy i odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie obiekty badamy. W przypadku przesłanej ankiety wiemy, że badani są pracownicy sądów: rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. Celem ankiety jest „zobrazowanie sytuacji kadrowej w  przełożeniu na zadania w sądach”. Tak już jest, że prowadząc rzetelne badania im dalej w las, tym więcej jest do zrobienia. Przeskoczmy jednak od razu do wyboru próby – czyli osób, które muszą być objęte badaniem. Ankieta została tak skonstruowana, że „badacz” respondentów może podzielić wyłącznie na grupy poszczególnych instancji sądu. Teoretycznie zatem do jednego wora trafiają panie sprzątające i kierownicy oddziałów administracyjnych oraz osoby zajmujące samodzielne stanowiska. Mamy zatem respondentów o rozpiętości wynagrodzenia pomiędzy 1.850 zł a 12.000 zł (zgodnie z obowiązującą skalą wynagrodzeń), którzy na poziomie subiektywnych odczuć i deklaracji muszą odpowiedzieć na pytanie, czy mają finansową satysfakcję z pracy w swoim sądzie, albo czy w ogóle czują się zmotywowani. Jak myślicie, Drodzy Czytelnicy, jaka będzie druzgocąca większość odpowiedzi? Jestem przekonany, że w tym przypadku też odkryjecie w sobie zdolności przewidywania przyszłości. Postanowiłem powiedzieć „sprawdzam” i zapoznałem się z wynikami z apelacji krakowskiej. Wypełnione ankiety zwróciły 3 osoby z sądu apelacyjnego, 41 z sądów okręgowych i 140 osób z sądów rejonowych. W sumie mamy więc 184 wypełnione ankiety. Oczywiście niemal wszyscy odpowiadają w przewidywalny sposób.

Warto także zwrócić uwagę na przydatność tej sondy. W całej apelacji mamy 3048 pracowników (bez sędziów i referendarzy sądowych – według danych z kwietnia 2016 r.). Udało się zebrać ankiety zaledwie od 6,04% pracowników. Taka ilość ankiet nie pozwala na sformułowanie żadnych wniosków. By móc je sformułować w miarę odpowiedzialnie, „badacze” musieliby zebrać przynajmniej 341 ankiet (utrzymując poziom ufności na standardowym poziomie 95%, przy maksymalnym błędzie na poziomie 5%). Analiza wyników wskazuje, że w żadnej z grup ankietowanych nie udało się zebrać minimalnej ilości ankiet. Pozwoliłem sobie wyliczyć, jaką mają wartość wyniki z tej apelacji. Tak, tak, to straszne, że kazano urzędnikom skończyć studia – część z nas nauczyła się tam wielu niebezpiecznych rzeczy, chociaż akurat z zakresu badań ankietowych dysponuję zaledwie wiedzą szczątkową. Z czasów studiów w biblioteczce uchowały się jeszcze jakieś publikacje z zakresu metodologii badań, w dzisiejszych czasach nawet on-line dostępnych jest mnóstwo kalkulatorów statystycznych, więc dla chcącego… Efekt mojej analizy jest taki, że chcąc zachować wspomniane wyżej parametry, na poziomie apelacji, gdzie mamy 3 ankiety (sic!) badanie obarczone jest błędem na poziomie 56% – czyli dużo gorzej niż psychozabawy w mało wymagających gazetach. W sądach okręgowych mamy błąd na poziomie 15% (zwracam uwagę, że błąd statystyczny na poziomie 5% to już i tak nisko zawieszona poprzeczka). Wreszcie wyniki z sądów rejonowych obarczone są błędem na poziomie 8% (no, już było blisko – przynajmniej z liczebnością ankietowanych). Zatem zabawa polegająca na zestawieniu ankiety i wyników z wymaganiami badań statystycznych prowadzi do wniosku, że w apelacji krakowskiej wyniki można sobie włożyć w buty. Jak będzie w skali krajowej? Zobaczymy, o ile prowadzący sondę zechcą się nimi podzielić.

No dobrze, ktoś może zapytać, dlaczego tak się czepiam – wszak sam przecież nie jestem naukowcem. Oczywiście bardzo dobrze, że komuś chce się coś robić i podejmuje jakąś inicjatywę. Niestety, nie jest łatwo – organizacje pozarządowe, także związki zawodowe, by być skutecznymi, muszą postawić na profesjonalizację swojej działalności. To wymaga wiedzy, pozyskiwania środków na badania, korzystania z wiedzy specjalistów i naukowców. Innej drogi do tego by być skutecznym i traktowanym poważnie, nie ma. Zamiast tworzyć ankiety na poziomie gazetowych psychozabaw, może lepiej wejść na stronę www.temida.zdrowapraca.org i solidnie przeczytać wyniki badania TEMIDA2015, które prowadzone były przez naukowców, z wykorzystaniem uznanych narzędzi badawczych i posiadają recenzje naukowe. Tam już są odpowiedzi na zadane przez organizatora sondy pytania. Zamiast angażować administrację sądów (tak, w wielu sądach ankiety zbierały oddziały administracyjne) w zbieranie ankiet, zawierających niewiele warte pytania, może lepiej skupić się na domaganiu się od pracodawców przeprowadzenia oceny ryzyka psychospołecznego w sądach, prewencji antymobbingowej, sprawdzenia, czy pracodawcy prawidłowo rozliczają czas pracy. Może lepiej ten czas poświęcić na tuptanie do decydentów i  negocjacje, szkolenia i poszerzanie swojej wiedzy. Ja przynajmniej tak uważam. No, ale jeśli ktoś woli rozdać raz na dwa lata pościel (tak, w moim rodzimym sądzie związek zawodowy zaopatruje od lat swoich członków w pościel, ręczniki i koce) i sklecić nieprofesjonalną ankietę – proszę bardzo. To pracownicy sądów sami decydują, czego potrzebują. Ja postanowiłem samodzielnie kupować sobie tekstylia łazienkowe i sypialniane.