Bezpieczeństwo to nie tylko armia. Co oznacza „zagryzanie zębów” dla pracowników instytucji państwa?

Analiza

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, pytany o postulaty Służby Więziennej, mówił o budżecie wojennym”, potrzebie ochrony polskiego nieba i wzmacnianiu armii. Swoją odpowiedź odniósł również do pracowników sądów i prokuratur. musimy dzisiaj zagryźć zęby” – powiedział.

grafika analityczna z gmachem wymiaru sprawiedliwości temidą tarczą z orłem oraz motywami obronnymi
Bezpieczeństwo to nie tylko armia

Trudno kwestionować punkt wyjścia tej wypowiedzi. Wojna trwa tuż za polską granicą, Polska przeznacza na obronność ponad 200 mld zł rocznie, a państwo musi jednocześnie finansować wiele innych kosztownych zadań. Problem zaczyna się wtedy, gdy z tej oczywistej diagnozy wyprowadza się wniosek, że pracownicy instytucji cywilnych powinni po prostu pogodzić się z wieloletnią stagnacją płac.

Bezpieczeństwo państwa nie kończy się bowiem na armii. W czasie kryzysu nadal muszą działać sądy, prokuratura, więziennictwo i administracja. Co więcej, część ich zadań staje się wtedy jeszcze ważniejsza.

musimy dzisiaj zagryźć zęby”.

Trzy procent i rosnący dystans

Ustawa budżetowa na 2026 rok ustaliła średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie 103 proc. Nie oznacza to, że każdy pracownik automatycznie otrzymał podwyżkę dokładnie o 3 proc. Wskaźnik dotyczy systemu finansowania wynagrodzeń, a sposób podziału środków zależy od poszczególnych grup i pracodawców.

Istotne jest jednak porównanie tego wskaźnika z sytuacją gospodarczą. Przy konstruowaniu budżetu prognozowano na 2026 rok średnioroczną inflację również na poziomie 3 proc. W takim układzie pieniądze przeznaczone na wynagrodzenia mają przede wszystkim chronić ich wartość przed wzrostem cen. Nie tworzą istotnej przestrzeni do realnego wzrostu płac.

Projekt budżetu na 2027 rok powtarza ten mechanizm. Rząd proponuje ponownie 3-procentowy wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Jednocześnie zakłada średnioroczną inflację na poziomie 2,8 proc. i wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej o 5,9 proc.

3%
wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej
2,8%
prognozowana średnioroczna inflacja
5,9%
prognozowany wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce

Ta ostatnia liczba jest szczególnie ważna.

Państwo nie zatrudnia ludzi w gospodarczym vacuum. Kandydat do pracy w sądzie, informatyk, księgowy czy specjalista porównuje ofertę instytucji publicznej z tym, co może otrzymać gdzie indziej. Podobnie robi pracownik, który po kilku latach doświadczenia zastanawia się, czy zostać.

Jeżeli płace w gospodarce rosną znacznie szybciej niż środki przeznaczane na wynagrodzenia w sferze budżetowej, różnica stopniowo się powiększa. Nawet utrzymanie realnej wartości pensji nie gwarantuje więc utrzymania konkurencyjności państwa jako pracodawcy.

Pięć procent miało swoje uzasadnienie

Jednocześnie ta kwestia nie była obca ministrowi sprawiedliwości.

Waldemar Żurek publicznie deklarował wcześniej, że wnioskował o 5 proc. dla pracowników sądów, wskazując na ich ogromne obciążenie i wytężoną pracę. Projekt budżetu przyjęty przez Radę Ministrów przewidywał 5-procentowy wzrost funduszu wynagrodzeń grupy nieorzeczniczej w sądach. W czasie prac sejmowych poziom ten został ograniczony do 3 proc.

Ciemna strona wymiaru sprawiedliwości

Nie oznacza to, że minister zmienił zdanie o wartości pracy wykonywanej w sądach. Możliwe, że po prostu zaakceptował ograniczenia budżetowe, których sam nie był w stanie zmienić.

Pozostaje jednak problem, który istniał wcześniej.

Polityka płacowa nie działa wyłącznie na papierze. Jej skutki ujawniają się w liczbie kandydatów do pracy, wakatach, rotacji, utracie doświadczenia oraz obciążeniu tych, którzy pozostają. Sytuacja nie jest przy tym jednakowa w całym sądownictwie. Inaczej może wyglądać rekrutacja asystentów sędziów, inaczej pracowników sekretariatów, informatyków czy innych specjalistów. Różnice występują także między dużymi miastami a mniejszymi ośrodkami.

Właśnie dlatego jedna wartość procentowa niewiele mówi o rzeczywistej kondycji kadr.

Czego nauczyła kontrola Służby Więziennej

Wypowiedź ministra padła w odpowiedzi na pytanie dotyczące Służby Więziennej. Ten przykład dobrze pokazuje, dlaczego rozmowa o wynagrodzeniach nie może być całkowicie oddzielona od rozmowy o bezpieczeństwie.

Najwyższa Izba Kontroli, badając funkcjonowanie Służby Więziennej zasadniczo w latach 2021–2024, stwierdziła między innymi braki kadrowe, niedostatki wyposażenia ochronnego oraz niedostateczne finansowanie modernizacji infrastruktury. W stosunku do zgłaszanych potrzeb brakowało ponad 400 mln zł.

NIK zwróciła również uwagę na skutki niepełnej obsady. Funkcjonariusze z działów administracyjnych byli kierowani do zadań ochronnych, co według Izby negatywnie wpływało na bezpieczeństwo. Dlatego z tych ustaleń nie można automatycznie wyprowadzić tezy, że przyczyną braków kadrowych jest poziom wynagrodzeń. Kontrola tego nie rozstrzygała. Pokazuje natomiast coś innego. Brak ludzi w instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo nie jest problemem wyłącznie kadrowym. W pewnym momencie staje się problemem operacyjnym.

Przy podejmowaniu decyzji płacowych warto znać nie tylko koszt podwyżki. Potrzebna jest również wiedza o skutkach nieobsadzonych stanowisk, odejść doświadczonych pracowników i trudności rekrutacyjnych.

Odporność państwa ma cywilne zaplecze

Współczesne podejście do bezpieczeństwa od dawna wykracza poza liczbę żołnierzy i sprzętu wojskowego.

NATO w swoich wymaganiach dotyczących odporności państw członkowskich wskazuje między innymi na ciągłość działania władz i podstawowych usług publicznych, zasoby cywilne, personel oraz możliwość utrzymania działania instytucji podczas kryzysu i konfliktu.

Nie oznacza to oczywiście, że pensja pracownika sądu staje się wydatkiem obronnym.

Znaczenie tego podejścia jest bardziej praktyczne. Państwo przygotowane na poważny kryzys musi wiedzieć, które jego funkcje mają działać bez przerwy oraz czego potrzebują, aby tę zdolność zachować.

Sądy nadal muszą rozpoznawać sprawy. Prokuratura prowadzić postępowania, także dotyczące szpiegostwa, sabotażu, przestępczości i innych przestępstw przeciwko państwu. Służba Więzienna odpowiada za bezpieczeństwo zakładów karnych i aresztów. Systemy teleinformatyczne muszą funkcjonować, dokumenty pozostawać chronione, a decyzje organów państwa być wykonywane.

Każde z tych zadań ostatecznie trafia do konkretnego człowieka.

Nowy system informatyczny trzeba obsługiwać. Procedury bezpieczeństwa ktoś musi stosować i kontrolować. Dodatkowe obowiązki wymagają pracowników, którzy mają odpowiednie kwalifikacje i czas, aby je wykonać.

Właśnie w tym miejscu polityka kadrowa staje się elementem odporności państwa.

zagryźć zęby” to za mało

W apelu ministra jest zrozumiały argument odpowiedzialności. Sytuacja jest trudna, więc także grupy zawodowe finansowane z budżetu powinny brać pod uwagę możliwości państwa.

Związki zawodowe również nie funkcjonują poza tymi realiami. Odpowiedzialność za finanse publiczne nie oznacza jednak rezygnacji z pytania o konsekwencje przyjętej polityki.

Państwo jako pracodawca powinno wiedzieć, gdzie występują trwałe wakaty, jak długo trwają rekrutacje, ile osób zgłasza się do konkursów i w których specjalnościach kandydatów brakuje. Powinno znać skalę rotacji i wiedzieć, ile czasu potrzeba, aby nowy pracownik osiągnął poziom samodzielności osoby, którą zastępuje.

Takie dane pozwalają odróżnić miejsce, w którym trzyprocentowy wzrost nie powoduje istotnego problemu, od jednostki, gdzie kolejny rok pogarszania relacji między płacą publiczną a rynkową może przełożyć się na utratę ludzi potrzebnych do działania instytucji.

To nie jest argument za automatyczną podwyżką dla każdego w takiej samej wysokości. Wręcz przeciwnie. Rzetelna polityka kadrowa powinna uwzględniać różnice między zawodami, regionami i jednostkami.

Jednolity wskaźnik budżetowy jest prosty w stosowaniu. Nie zastępuje jednak diagnozy.

Pensja ministra nie rozwiązuje problemu rekrutacji

Waldemar Żurek zwrócił również uwagę na wynagrodzenia ministrów konstytucyjnych. Oni także, jak powiedział, zagryzają zęby”.

Jako osobista deklaracja może to mieć znaczenie. Znacznie mniej mówi jednak o tym, czy państwo potrafi pozyskać i zatrzymać pracowników potrzebnych do wykonywania jego zadań.

O wartości wynagrodzenia z punktu widzenia pracodawcy nie przesądza porównanie pensji pracownika z pensją ministra. Liczy się również to, czy za oferowaną kwotę można znaleźć osobę posiadającą potrzebne kwalifikacje i czy po zdobyciu doświadczenia będzie chciała zostać.

Gdy taka osoba odchodzi, jej obowiązki zwykle nie znikają. Przejmują je współpracownicy albo czekają na nowego pracownika. Później pojawiają się koszty kolejnej rekrutacji, wdrożenia i szkolenia, a przez pewien czas także mniejsza wydajność całego zespołu.

Oszczędność na wynagrodzeniu może więc mieć cenę, której nie widać w tym samym paragrafie klasyfikacji budżetowej.

Bezpieczeństwo nie kończy się na bramie jednostki wojskowej

Polska potrzebuje dziś dużych wydatków na wojsko i odstraszanie. Jednocześnie potrzebuje instytucji cywilnych zdolnych wykonywać swoje zadania w warunkach pokoju, kryzysu i zagrożenia.

Dlatego właściwe pytanie nie sprowadza się do wyboru między armią a pracownikami budżetówki.

Chodzi o taki podział ograniczonych zasobów, który wzmacniając zdolności militarne państwa, nie osłabia jednocześnie jego zdolności do działania w innych kluczowych obszarach.

Jeżeli sytuacja jest tak poważna, jak mówi minister sprawiedliwości, polityka kadrowa również powinna być prowadzona z perspektywy bezpieczeństwa. Potrzebuje danych o rekrutacji, rotacji, wakatach i stanowiskach, których nie można łatwo zastąpić.

Apel o cierpliwość może być elementem debaty publicznej. Nie zastąpi jednak odpowiedzi na pytanie, ilu ludzi państwo potrzebuje, aby jego instytucje rzeczywiście działały.

Można przez pewien czas zaciskać pasa. Znacznie trudniej prowadzić sąd, prokuraturę czy więzienie bez ludzi, którzy mają w nich pracować.
W kolejnym materiale

Jest jeszcze obszar, w którym związek między kadrami a bezpieczeństwem staje się wyjątkowo konkretny. Część pracowników sądów, zależnie od stanowiska i powierzonych zadań, uzyskuje dostęp do informacji niejawnych. W sądach działają również pełnomocnicy odpowiedzialni za organizację ich ochrony. Przyjrzymy się temu, czy wymagania dotyczące bezpieczeństwa są właściwie uwzględniane już podczas rekrutacji, jak wygląda powierzanie tych obowiązków pracownikom oraz co w praktyce oznacza sytuacja, w której pełnomocnik ochrony ma na wykonywanie swoich ustawowych zadań zaledwie część etatu.

author avatar
Dariusz Kadulski