Wakacje w wydziałach KRS

Dwoje autorów niniejszego artykułu pracuje w wydziałach Krajowego Rejestru Sądowego od początku jego powstania – czyli od 2001 roku. Obserwujemy i osobiście doświadczamy tego, jak wzrasta ilość spraw wpływających do KRS oraz jak w postępie geometrycznym przybywa obowiązków związanych ze zmianami przepisów i wdrażanymi przez kolejnych ministrów nowymi rozwiązaniami. Na własnej skórze odczuwamy niedociągnięcia całego systemu, niedoskonałość (to eufemizm) systemów informatycznych. Własne obserwacje i doświadczenia na co dzień konfrontujemy z deklaracjami przedstawicieli różnych resortów, którzy troszczą się o ułatwienia związane z rozpoczynaniem działalności gospodarczej i rejestracją spółek. Jako wieloletni pracownicy wydziału i biura obsługi interesantów doskonale wiemy, jak postrzegają funkcjonowanie sądów rejestrowych obywatele. Wiemy też, jak to wygląda od środka. Konflikt powstający na styku tych płaszczyzn oraz kolejne – szesnaste już wakacje przeżyte w tej pracy zaowocowały tematem, który wielu pracownikom sądów rejestrowych spędza sen z powiek, wpływa negatywnie na ich funkcjonowanie, zdrowie, a niekiedy pewnie i życie. Praca w Krajowym Rejestrze Sądowym i powakacyjne refleksje to coś, czym chcemy się podzielić z Czytelnikami w tym numerze.

Krajowy Rejestr Sądowy utworzony został jako rejestr centralny i prowadzony w systemie informatycznym w roku 2001. Do chwili obecnej utworzonych zostało 27 wydziałów w 21 sądach rejonowych. W każdym z nich zespoły doświadczonych referendarzy sądowych i urzędników – niczym pracowite mrówki – próbują każdego dnia mierzyć się z syzyfową pracą, by rejestr mógł pełnić swoje funkcje – tak ważne dla obrotu gospodarczego. Od powstania KRS zmieniło się bardzo wiele. Pamiętamy jeszcze promowany przez resort model zespołów składających się z jednego referendarza i  dwóch urzędników. Pamiętamy, że dzięki temu sądy rejestrowe były w stanie bez większych problemów dochować terminów instrukcyjnych i szybko dokonywać wpisów do rejestru. Pamiętamy, jak każdego roku zmniejszano obsadę wydziałów KRS, jak systematycznie zwiększała się ich kognicja, dokładano nowych obowiązków, „ulepszano” systemy informatyczne, wdrażano Elektroniczny System Dokumentów Sądowych (EKDS), który chyba jest jednym wielkim niewypałem i który jest niewyobrażalnie pracochłonny. Pamiętamy, jak na nasze wydziały wjechały potężne skanery, które miały wszystko dygitalizować i  umożliwić zdalne udostępnianie wielu dokumentów on-line. Pamiętamy każdy rok, w którym coraz większa ilość worków pocztowych zasypywała nasze biura podawcze korespondencją absolutnie nie do przerobienia – co zawsze okazywało się niezwykle trudne do zrozumienia dla władz naszych sądów. Od wielu lat podstawowy system informatyczny, w którym nasze wydziały prowadzą wykaz Ns-Rej.KRS, poprawiany był równie często, jak ongiś wiodący system operacyjny, a mimo tego dotąd nie udało się stworzyć dla wydziałów KRS kompleksowego i sprawnie funkcjonującego oprogramowania. Wszystko z  tej perspektywy wydaje się być robione na kolanie i łatane jak nasze polskie drogi. Trudno również zapomnieć, że przez wiele lat wmawiano nam – pracownikom wydziałów KRS – że u nas nie ma dużo pracy, że tutaj to są Hawaje. Prawdziwy obraz i ogrom pracy jakimś cudem umykał uwadze kolejnych prezesów i dyrektorów. Mimo tych wszystkich przeciwności od kilkunastu lat w naszych rejestrowych wydziałach ludzie jakoś próbują pchać lub ciągnąć wózki wyładowane setkami akt i upychać je w szafach, które dosłownie pękają w szwach (czy w Waszych sekretariatach też w szafach odpadają już „plecki”?). O ile kiedyś próbowano nas mobilizować strachem przed przeniesieniem do wydziałów karnych czy cywilnych, o tyle dzisiaj coraz częściej można zobaczyć panikę w oczach urzędników, którzy kierowani są do pracy w wydziałach KRS. Tutaj wszystko jest szybsze, pomnożone wielokrotnie – hurtownia orzeczeń, stukot klawiatur, sztab ludzi pracujących mimo wszystko – między rehabilitacjami, łykając środki przeciwbólowe, z ortezami na rękach, po operacjach cieśni nadgarstka.

Praca w KRS
W roku 2001 do wydziałów KRS w całej Polsce wpłynęło ponad 239 tys. wniosków.
W roku 2015 było ich już 785 tys. Od roku 2004 obserwuje się systematyczny wzrost wpływających spraw na poziomie ok. 4%. W ostatnich trzech latach można zaobserwować jeszcze większy wzrost osiągający w efekcie aż 9,22% w roku 2015. Każdy nowy przedsiębiorca wpisany do KRS-u zobowiązany jest do składania kolejnych wniosków – czy to zgłaszając zmiany danych ujawnianych w rejestrze, czy wreszcie sprawozdań finansowych lub informacji o braku obowiązku ich składania. Do tego dochodzą liczne wnioski komorników, urzędów skarbowych, ZUS, izb celnych, które zobowiązane są zgłaszać liczne zdarzenia. Wydziały KRS muszą wreszcie odpowiadać na niezliczoną ilość pism ubezpieczonych poszukujących dokumentacji płacowej, kontrahentów przedsiębiorców wpisanych do rejestru, organów ścigania i różnych instytucji, które domagają się przeprowadzania kwerend i gotowych informacji o zdarzeniach, które miały miejsce w zarejestrowanych spółkach. Do tego trzeba zapewnić dostęp do akt – które są jawne, wydawać odpisy i zaświadczenia, przyjmować ogłoszenia do Monitora Sądowego i Gospodarczego.
W okresie sprawozdawczym, który nieszczęśliwie przypada na lipiec każdego roku, bura podawcze zasypywane są tysiącami sprawozdań finansowych i oblegane przez tłumy interesantów, chcących terminowo wykonać obowiązki nakładane przez przepisy o rachunkowości. W tym okresie wpływ korespondencji osiąga nawet 700% codziennej korespondencji wpływającej do wydziałów w ciągu całego roku.

Jak radzą sobie w tym okresie pracownicy – postanawiamy sprawdzić.

Zbieranie informacji
W lipcu wysyłamy do dyrektorów wszystkich sądów, w których funkcjonują wydziały KRS, prośbę o kilka informacji: o ile wzrasta wpływ w okresie sprawozdawczym, czy dokonywano zmian kadrowych w tych okresach, czy istnieją zaległości w obsłudze wpływającej poczty, czy pracownicy siedzą w pracy po godzinach. Nic szczególnego – podstawowe informacje niezbędne przy podejmowaniu decyzji, gdy zarządza się sądem.


-Bardzo prosimy o udzielenie informacji na podstawie posiadanych już danych bez dodatkowego angażowania pracowników wydziałów i biur podawczych Krajowego Rejestru Sądowego – zwracamy się do dyrektorów. Przecież w wydziałach i tak już są zasypani stosami korespondencji, więc po co im dodatkowe zadania. Poza tym każdy dyrektor takie podstawowe informacje musi posiadać. Dajemy więc krótki termin – 4 dni kalendarzowe. Mamy nadzieję, że uda nam się zrobić ten tekst jeszcze do numeru wrześniowego. Zresztą termin i tak czterokrotnie dłuższy niż zakreślony przez apelacje do sporządzania sprawozdań o nagrywaniu rozpraw (por. A. Kogut, Terminy absurdalne, GS 4/2016, s. 15). Wkrótce zaczynają spływać odpowiedzi. Dyrektorzy się skarżą, że termin krótki. Odpowiada nam 15 dyrektorów. Do sześciu wysyłamy ponaglenia, gdy już wiemy, że nie zdążymy do najbliższego numeru – czyli po miesiącu. Odpowiedzi są podobne: wpływ znacznie przekracza normę, pracowników brakuje, zaległości ogromne. Jak sobie radzą z problemem? Ośmiu dyrektorów przyznaje, że konieczne są godziny nadliczbowe. Dwunastu deklaruje, że przed i w trakcie okresu bilansowego wzmacnia zespół – staże z urzędów pracy, praktyki studenckie i  absolwenckie, umowy cywilnoprawne, czasowe delegowanie pracowników z innych wydziałów. Robią, co mogą. Trafiają się także odpowiedzi zdumiewające: Dyrektor z Sądu Rejonowego w Częstochowie stwierdza: „W latach 2013 i 2014 wpływ do KRS w okresie czerwiec-wrzesień w związku z wpływem wniosków związanych z wykonywaniem obowiązku sprawozdawczego przez przedsiębiorców, nie wykazywał tendencji wzrostowej”. Pani dyrektor zauważa jednak wzrost w 2015 r. o 12,39%. Nie wierzę. Dociera do nas naocznie to, co wielu z nas od lat wyczuwa intuicyjnie – podstawowe informacje, bez których trudno kierować polityką kadrową sądu, nie są takie podstawowe. Trudno, zabieramy się za analizowanie tej większości odpowiedzi, które dostaliśmy.
Dyrektorzy deklarują rozmaite wzrosty wpływu: od 10%-300%. Już wiemy, że nie wszyscy zrozumieli nasze pytanie: „O ile procentowo wzrasta wpływ w okresie sprawozdawczym do wydziału/wydziałów KRS w okresie ostatnich 3 lat?”. Okres sprawozdawczy niezmiennie od szesnastu lat przypada między czerwcem a lipcem, osiągając punkt kulminacyjny dokładnie w połowie lipca. Dostajemy informacje o wzroście wpływu rocznego rok do roku, różne średnie, tendencje. Jasnych jest zaledwie kilka odpowiedzi. Przypominamy sobie, jak trudno było uzyskać konkretne dane jeszcze kilka miesięcy temu – w czasie uzgodnień dotyczących podziału środków na podwyżki. To chyba tak już będzie. Wiemy już, że w Łodzi zwykle miesięcznie wpływa ok. 4 tys., w okresie bilansowym 7-11 tys. Doświadczenie podpowiada, że tutaj nas zrozumieli – mamy kilkusetprocentowy wzrost. Wrocław także deklaruje ok. 300%. Nie wierzymy w informacje o wzrostach kilkunastoprocentowych, a nawet 60%. Będziemy to wyjaśniali później.


– Zarządzanie zasobami ludzkimi w SR w Bydgoszczy to zarządzanie permanentnym deficytem. Sąd ma jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia urzędników – informuje nas Andrzej Kozłowski – dyrektor tego sądu. Dobrze wiemy, że to prawda. Dyrektor zapewnia jednak, że pomocne były agencje pracy tymczasowej i chciałby dalszej współpracy z firmami zewnętrznymi oraz większego budżetu na umowy cywilnoprawne. Zleca także pracę w godzinach nadliczbowych w związku ze szczególnymi potrzebami pracodawcy – podkreślmy: szczególnymi i regularnymi od lat. Chyba jednak zarządzanie deficytem kadrowym kosztem pracowników, to nie najlepsze rozwiązanie. Okazuje się, że Koszalin i Białystok wypłaca urzędnikom dodatki specjalne. Warszawa mocno wspiera w okresie bilansowym biura podawcze wydziałów – nawet o 8 osób w 2015 r. Widać, że także chętnie korzystała z APT (18 osób). Jeśli faktycznie tymczasowo – to świetnie rozwiązanie, ale z doświadczenia wiemy, że ta tymczasowość przez wielu dyrektorów była mocno nadwyrężana.

Obraz rysuje się taki, jak przeczuwaliśmy – wszędzie jest źle. No poza Częstochową – ale wolimy to sprawdzić. Dzwonimy do dyrektora. –To niemożliwe Pani Dyrektor, że w Pani sądzie nie wzrasta wpływ w okresie bilansowym i nie ma zaległości – zagadujemy. –Jeśli tak jest, uznamy to za cud (wszak mowa o Częstochowie). –To ja jeszcze sprawdzę – deklaruje Barbara Cyrulik. Obiecujemy, że prześlemy listę pytań dodatkowych: chcemy statystyk A1 za kolejne miesiące.
W międzyczasie naszą uwagę przykuwa odpowiedź z Wrocławia: -Pracownicy z własnej inicjatywy byli raz w sobotę i kilka razy maksymalnie po 2 godziny i to też na prośbę pracownika – informuje nas pisemnie Małgorzata Kaspryszyn z SR dla Wrocławia-Fabrycznej. Pani Dyrektor, nawet Pani nie wie, jakich ma Pani wspaniałych pracowników w KRS, którzy sami proszą Panią o nadgodziny i wyręczają w zarządzaniu.

Docierają do nas kolejne odpowiedzi. Rzeszów informuje, że wpływ w najtrudniejszym dla KRS okresie wzrasta średnio o 145%. Mają też półtoramiesięczną zaległość.
-W przypadku spiętrzenia prac doraźnie przesuwani są pracownicy innych wydziałów, do wydziału przydzielani są stażyści, sporadycznie w sytuacjach awaryjnych zatrudniane są osoby na umowę zlecenia – informuje Teresa Trzeciak z SR w Rzeszowie. -Rozwiązaniem problemu byłoby otrzymanie dodatkowych etatów.

Zwracamy się o statystyki do Ministerstwa Sprawiedliwości. Robimy kwerendy danych statystycznych, które zamieszczone są na portalu statystycznym resortu. Obraz przedstawia się nieciekawie. Wszyscy w wydziałach KRS i dedykowanych tym wydziałom biurach obsługi interesantów, martwimy się o to, co będzie dalej. Czterokrotny wzrost wpływu od początku istnienia rejestru, 20% wpływających spraw to wnioski o nowy wpis, które potencjalnie wygenerują kolejne postępowania o zmianę wpisów.
W międzyczasie dostajemy od dyrektora SR w Częstochowie statystyki miesięczne za lata 2013-2016. Chcemy na własne oczy zobaczyć ten cud. Okazuje się, że sytuacja wcale nie jest taka wspaniała. Wprawdzie zamiast kilku statystyk miesięcznych dostajemy kwartalne, ale udaje nam się zorientować, że w sezonie wakacyjnym wpływ w Częstochowie wzrasta nawet o 130%. Czyli tak, jak się spodziewaliśmy. Próbujemy dowiedzieć się, ile korespondencji dziennie wpływa do wydziału KRS w lipcu. W pytaniu do pani dyrektor podpowiadamy, że sumaryczne dane można uzyskać z list odbiorczych pozostawianych przez operatora pocztowego. –W związku z reorganizacją biura podawczego sądu na chwilę obecną nie można uzyskać danych o wpływie korespondencji w każdym dniu. Dane te możemy przekazać w terminie późniejszym – odpowiada dyrektor Cyrulik. Chwali za to pracowników w KRS – Brak zaległości wynika przede wszystkim z tego, że pracownicy Wydziału KRS to przede wszystkim osoby z długoletnim stażem pracy, doświadczeniem, doskonale znający swoją pracę i świetnie zorganizowani – informuje. Postanawiamy upublicznić tę pochwałę. Możliwe, że dotąd nie usłyszeli na swój temat tak dobrych słów.
Sprawdzamy też, jak statystycznie uwijają się nasze koleżanki i koledzy z innych sądów. Dowiadujemy się, że w pierwszej piątce sądów, w których składanych jest do KRS najwięcej wniosków, są: niewyobrażalnie dociążona Warszawa (208 tys.), następnie Gdańsk (78 tys.), Poznań (64 tys.), Kraków (61 tys.) i Wrocław (60 tys.).


Zaległości w stosunku do wpływu są cały czas niewielkie, ale widać, że zaczynają wzrastać. Warszawa zwiększyła ilość niezałatwionych spraw w roku 2015 o blisko 6 tys., Szczecin o ponad 2 tys., Kraków przeszło 1,5 tys., Łódź ponad 1,3 tys. W Szczecinie zaległości wynoszą procentowo najwięcej – aż 6,6% wpływu rocznego. W pozostałych wymienionych sądach między 2,5% – 2,9%.
Widać, że Warszawa ledwo dyszy – nawet w statystykach, chociaż wiemy, że statystyki nie zawsze dobrze oddają rzeczywistość (statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi…).


Wcześniej rozmawialiśmy z pracownikami KRS w różnych miastach. Wiemy, co się dzieje, jak wygląda praca w większości sądów. Wiemy, do czego potrafią posunąć się kierownicy, by – w swoim mniemaniu – „mobilizować” do jeszcze większego wysiłku umordowanych pracowników. – U nas straszą przenoszeniem do cywilnego – zwierza się urzędniczka pracująca w jednym z KRS od początku jego powstania. – Kierownictwo przedstawia nam to jak jakąś kolonię karną.
-Ja nie wiem, kto udzielił takiej odpowiedzi – dziwi się w czasie rozmowy jedna z kierowniczek KRS, gdy czytamy jej, jak się okazuje nazbyt optymistyczną odpowiedź dyrektora. – Przecież to jest nieprawda. Dzwonimy dalej. – Ja zgłaszam zapotrzebowanie na dodatkowe osoby tylko wtedy, gdy ktoś idzie na macierzyński – deklaruje jedna z kierowniczek. – Przecież nikt mi nie da osób, tylko dlatego, że puchną nam szafy od niezszytych akt, a które trzeba zgodnie z przepisami niezwłocznie wcielić w akta rejestrowe.
-U nas cały czas ludzi zabierają – zdradza nam pracownik jednego z wydziałów KRS. – Ciągle przenoszą do wydziałów cywilnych, bo wszyscy uważają, że u nas nie ma nic do roboty.
Jednej z kierowniczek zadajemy pytanie, czy jej pracownicy pracują w nadgodzinach. -Oficjalnie nie, ale wie Pan, jak to jest. Ludzie zostają. Bez tego nie byłoby szans.


Z odpowiedzi jednak wynika, że zdecydowana większość dyrektorów kadrowo wspiera wydziały i biura obsługi interesantów KRS. Warszawa bez deklarowanej przez dyrektora pomocy pewnie by się już posypała, skoro pomimo tego ilość zaległości wzrasta. Kraków, jako jedyny sąd, nie udzielił odpowiedzi na proste pytania tłumacząc się krótkim czasem i „skomplikowanym zakresem odpowiedzi”.

Kooperacja tylko w teorii
W czasie rozmów z pracownikami wydziałów KRS w różnych sądach dowiadujemy się, że w coraz większej ilości miejsc dla referendarzy wprowadzany jest zadaniowy czas pracy. W efekcie referendarze pracują w soboty, niedziele, a nawet święta. Sekretariaty ich zarządzenia mają wykonywać w ramach (teoretycznie) ośmiogodzinnego czasu pracy.
– Boimy się, bo u nas też chcą to wprowadzić – dowiadujemy się w jednym z sądów. – Już dzisiaj nie dajemy rady, a co będzie, jak orzecznicy będą pracować jeszcze w dni wolne? – martwi się Kinga (imię zmienione).
Tymczasem praca w wydziałach rejestrowych oparta jest na ścisłej i nieustannej współpracy sekretariatu z referendarzami. Innej drogi do szybkiego załatwiania spraw nie ma. Urzędnicy pod kontrolą referendarzy przygotowują projekty postanowień o wpisie do rejestru. –Staram się na koniec tygodnia zrobić jak najwięcej – mówi nam pracownik jednego z wydziałów. – Oczywiście zawsze są ogromne zaległości, ale zwykle udaje mi się odgruzować chociaż biurko. Gdy przychodzę do pracy w poniedziałek, czekają na mnie już całe stosy akt, bo referendarz pracował w weekend. Oczywiście dostaję także jego zarządzenia z poniedziałku. Jak mam więc w czasie godzin pracy wykonać zarządzenia terminowo? – pyta retorycznie.

Powszechny strach
W czasie zbierania informacji i rozmów z pracownikami w różnych sądach z całej Polski spotykamy się z dwoma powszechnymi zjawiskami. Wszyscy opisują to, co dobrze znamy – całkowite przemęczenie, brak nadziei, że będzie lepiej oraz niezrozumienie władz swoich sądów dla problemu. Wszyscy rozmówcy zdobywają się na odwagę opowiedzenia, jak wygląda praca w ich sądach, jak zachowują się kierownicy sekretariatów i dyrektorzy, bo mają dosyć. Wszyscy jednak proszą, by absolutnie ukryć wszelkie informacje, które mogłyby umożliwić ich identyfikację. – Wystarczy, że napiszecie o tym, jak kierowniczka w naszym wydziale rozwiązała problem zastępstw w czasie urlopów i już będzie wiedziała, że to ja z wami rozmawiałam – mówi nam wieloletnia urzędniczka w jednym z sądów. Zatem musimy zostawić dla siebie ten doprawdy ciekawy sposób. – Wiem, że mają zmienić ustawę i sprawozdania finansowe będą zautomatyzowane – przyznaje koleżanka z innego sądu. -Wiesz, że wtedy „góra” uzna, że w KRS nie ma co robić i przeniesie pracowników do innych wydziałów – zgłasza obawy. Dobrze wiemy, że tak będzie. Zamiast doprowadzić sytuację do normy, by sprawnie mogły być załatwiane sprawy, dyrektorzy zapewne w większości sądów będą chcieli skorzystać z okazji zaoszczędzenia etatów.

Przyszłość nie zapowiada się optymistycznie. – Istotnym odciążeniem dla sądów, a przede wszystkim ułatwieniem dla przedsiębiorców byłoby dokonanie zmian legislacyjnych prowadzących do likwidacji podwójnego obowiązku składania sprawozdań finansowych do sądu i urzędu skarbowego. Złożenie dokumentów finansowych w urzędzie skarbowym, w połączeniu z rozwiązaniem kwestii ich udostępniania uczestnikom obrotu gospodarczego, wydaje się nie tylko wystarczające, ale i uzasadnione z punktu widzenia kompetencji rzeczowej i ułatwień dla przedsiębiorców – zauważa sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak z Sądu Okręgowego w Warszawie. – Rozwiązaniami mogącymi częściowo zmniejszyć problemy powstające w okresach statystycznych byłoby przejście na wyłącznie elektroniczny zapis akt rejestrowych, bez konieczności prowadzenia formy papierowej oraz skanowania wniosków elektronicznych.

Pytamy Ministerstwo, jakie są szanse na zmianę. – Obecnie w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad przygotowaniem projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym przewidującym zmianę zasad wykonywania przez przedsiębiorców obowiązku składania sprawozdań finansowych do sądów rejestrowych – daje nadzieję Wioletta Olszewska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji. – Planowany termin wejścia w życie zmian wynikających z projektu to wrzesień 2018 r.
Planowane zmiany w zasadniczy sposób zmienią funkcjonowanie KRS – przynajmniej tak twierdzi Ministerstwo Sprawiedliwości, kierując w lipcu do Stałego Komitetu Rady Ministrów projekt założeń projektu ustawy zmieniającej ustawę o KRS i innych przepisów. Nowe rozwiązania mają wprowadzić bezwzględny obowiązek składania wszelkich wniosków do rejestru przedsiębiorców (w tym sprawozdań finansowych) wyłącznie w formie elektronicznej. Zainteresowani będą mieli także możliwość zapoznania się on-line z dokumentami wytworzonymi w trakcie postępowania rejestrowego. W sieci zostaną także udostępnione odpisy pełne z rejestru (w tej chwili w ten sposób można uzyskiwać wyłącznie odpisy aktualne). Obecne rozwiązania są anachroniczne i nie spełniają norm wynikających z dyrektyw unijnych, nakazujących państwom członkowskim wprowadzenie możliwości wymiany dokumentów rejestrowych w formie elektronicznej. Jak bardzo są anachroniczne, każdy pracownik KRS codziennie przekonuje się boleśnie na własnej skórze. Dwa podstawowe systemy, w których pracują wydziały KRS, od wielu lat nie mogły zostać zintegrowane. W efekcie w jednym z nich (System Wpisów – SW) ręcznie wprowadza się dane z wniosków, by wygenerować postanowienie o dokonaniu wpisu w rejestrze. Następnie korzystając z zewnętrznego oprogramowania, generuje się plik w formacie pdf, który ręcznie trzeba importować do opartego na Lotusie systemu Biurowość, w którym prowadzi się wykaz Ns-Rej.KRS. Całość tego procesu jest niezwykle czasochłonna. Właściwie, patrząc na to z dystansu, można popaść w zdumienie, że przy obecnych brakach kadrowych w sądach i współczesnych rozwiązaniach informatycznych coś takiego w ogóle funkcjonuje. By sprawa była jeszcze bardziej absurdalna należy wspomnieć, że nawet wnioski składane elektronicznie przez przedsiębiorców, 610 urzędników sądowych w wydziałach KRS i tak musi ręcznie „przeklepać” do odpowiedniego systemu. W efekcie klepią przedsiębiorcy i klepią urzędnicy. W tym samym czasie liczne mądre głowy informują o wprowadzanych ułatwieniach dla przedsiębiorców.
Po wejściu w życie projektowanych zmian wszyscy przedsiębiorcy będą zobowiązani przesłać w specjalnym systemie określone dane i dokumenty składające się na sprawozdanie finansowe. System informatyczny automatycznie będzie weryfikował kompletność danych, prawidłowość złożonych podpisów i fakt wniesienia opłaty. Po przejściu pozytywnej weryfikacji w Krajowym Rejestrze Sądowym zamieszczana będzie wzmianka o złożeniu sprawozdania finansowego – tak, jak dzieje się to dzisiaj w przypadku nadawania numerów REGON i NIP. Sąd rejestrowy będzie włączany w procedurę w przypadku wystąpienia braków wniosku o wpis wzmianki.

Gdy zamykamy ten tekst, nie udaje nam się uzyskać informacji z dwóch sądów. Skomplikowany zakres informacji i krótki czas uniemożliwia udzielenie odpowiedzi władzom krakowskiego sądu – czytamy w odpowiedzi. W Szczecinie dyrektor Agata Wojtyniak informuje nas, że ma przygotowaną odpowiedź, ale czeka na akceptację prezesa. – U nas nic złego się nie dzieje, nie mamy żadnych zaległości, jesteśmy na bieżąco. Gdy zwracamy uwagę na to, że Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum jest w czołówce sądów rejestrowych, w których najbardziej wzrastają zaległości, uzyskujemy odpowiedź, że problem jest po stronie orzeczniczej. Dyrektor obiecuje, że być może do końca tygodnia dostaniemy odpowiedź. To samo słyszeliśmy w czasie rozmowy przeprowadzonej tydzień wcześniej. Numer musimy zamykać. Dwukrotne skierowanie pisma z pytaniami i dwie rozmowy telefoniczne dają rezultat – odpowiedź otrzymujemy tuż przed zamknięciem tekstu. Udaje nam się więc uwzględnić informacje także z tego sądu.

Pierwszym wnioskiem, jaki nam się nasuwa, jest fakt, że dyrektorzy niewiele wiedzą o pracy w wydziałach KRS oraz ich obciążeniu. Bez podstawowych informacji o ilości pracy i jej rodzaju trudne wydaje się podejmowanie trafnych decyzji choćby w obszarze polityki kadrowej. Potwierdzają się nasze obserwacje o przeciążeniu psychofizycznym urzędników pracą, o wypchanych szafach, brakach kadrowych. Bez odpowiednich zmian legislacyjnych z każdym rokiem będzie gorzej. Statystyki wskazują, że zaległości w największych wydziałach mają trend wzrostowy. Bez odpowiedniego wsparcia wydziałów rejestrowych wszelkie hasła o ułatwianiu rejestracji spółek i dbaniu o bezpieczeństwo obrotu gospodarczego pozostaną wyłącznie teorią. (Dariusz Kadulski, Magdalena Mroczek-Stachowiak, Aneta Kogut)